fot. MD i Paszczak
Marek Doniec
w Alpach 03/01/2012
Początek grudnia to bardzo obfite opady śniegu w Alpach, a w szczególności we Francji. Nie pozostało mi nic innego jak odpalić poczciwą Civiczkę i ruszyć w trasę.
Początek grudnia to bardzo obfite opady śniegu w Alpach,
a w szczególności we Francji. Nie pozostało mi nic innego
jak odpalić poczciwą Civiczkę i ruszyć w trasę. Tym
razem samotnie. Za cel mojej podróży obrałem Alpe D'Huez gdzie w
ciągu następnych kilku dni miało spaść sporo świeżego
śniegu. W Alpe D'Huez dołączyłem do ekipy DeSkiDance
i moich przyjaciół Kryspina i Triksi. W ciągu
trzech dni spadło prawie 150cm świeżego śniegu. Z powodu
silnego wiatru i dużego zagrożenia ośrodek był praktycznie
zamknięty. Dopiero ostatni dzień przyniósł tak długo
wyczekiwaną nagrodę. Drogą powrotną wpadłem jeszcze na trzy
dni do Innsbrooklyn'u gdzie odwiedziłem Gumkę oraz Martę.
Dziewczyny ujawniły swój freeride'owy potencjał i charakter
ujeżdżając ze mną żleby w Kuhtai oraz puch Serfaus.
Szacun dziewczęta. A sam natomiast byłem zmuszony wrócić
do Polski, dwa dni wcześniej ze względu na kontuzję kolana
i szybki rezonans. Szczęśliwie zostałem wyautowany tylko na
16-18 dni…Euro Pow Trip udał się lepiej niż mogło się
początkowo wydawać. 3900km, dużo świeżego śniegu, a co
najważniejsze dużo jazdy w doborowym towarzystwie. Więcej
ciekawostek z tego wypadu już wkrótce w nowym
vblogu.
fot. MD i Paszczak
fot. MD i Paszczak