Po drodze
zgarnęliśmy Marka Rowińskiego i zapakowaną Kugą
skierowaliśmy moje piękne 4 kółka w stronę Sylt. Na
miejscu czekał na nas piękny apartament ,zaraz w miejscu
zawodów w którym mieszkaliśmy w 5 osób. Wbrew pozorom
było bardzo przytulnie i miło. Na miejsce dojechała jeszcze
Karolina Winkowska z bratem i zrobiliśmy furorę na
zawodach organizowanych przez seata. Wjechaliśmy dwoma białymi,
obklejonymi Fordami Kuga na plażę i uwaga przybyłych była
tylko i wyłącznie skupiona na naszych małych SUWach,
a nie prezentowanych seatach, haha. Organizatorzy szybciutko
do nas przybiegli i kazali nam wyjechać z terenu
zawodów. Zawody świetnie zorganizowane, jedzenie dla zawodników,
welcome pack w kasynie, internet na spocie, odizolowane
namioty - w skrócie nasi niemieccy sąsiedzi jak zwykle nie
zawiedli. Niestety przez 6 dni zawodów nie było wystarczającej
ilości wiatru na freestyle i puszczono tylko course racingu
(czyli wyścigi). Prawie codziennie biegałem, rozciągałem się
i tak naprawdę nie zrobiłem nic konstruktywnego oprócz
rozkoszowania się pierwszym tygodniem wakacji. Nagrody podzielono
na wszystkich zawodników i na szczęście wygranych nie
rozdali nam w kasynie, bo prawdopodobnie cała by zniknęła.
Zaraz po zakończeniu wyruszyliśmy do Holandii...ale to już inna
historia... ;)
Serdecznie pozdrawiam
Victor Borsuk (Diverse Extreme Team, Ford, AA Men, Burn, Kitepark,
Choc, Naish I Dakine)
Victor Borsuk
Puchar Europy - Niemcy 06/07/2010
5 minut po ostatnim egzaminie (który zdałem), wyruszyłem z moim przyjacielem Łukaszem Ceranem na 3 przystanek Pucharu Europy w Niemczech.