Relacje z Cabo Verde
Dzień 7 - Trekking na Santo Antao 03/05/2011
W przedostatnim dniu czeka nas pobudka wcześniej niż zwykle. Zaplanowany całodzienny trekking zmusza do wstania już o siódmej.
Tradycyjnie pyszne śniadanie i desant do portu w Porto
Novo. Tam czeka już na nas przewodnik - Eduardo Gomez.
Czterdziestominutowa podróż busem na miejsce startu do wędrówki
w inny świat. Już na wstępie czarują nas niesamowite
widoki. Zaglądamy do krateru wulkanu, który obecnie przyjazny
miejscowej ludności, pozwala na korzystanie ze swojej żyznej
gleby i prowadzenie upraw. Ruszamy malowniczą ścieżką
w dół. Egzotyczna roślinność i malownicze panoramy
zapierają dech w piersiach. Schodzimy coraz niżej, momentami
mając chmury u stóp. W dole majaczą urocze malutkie
wioski. Podziwiamy otaczające nas agawy, krzewy kawowe i
bananowce. Soczystość zieleni zaskakuje, a wręcz szokuje na
takiej wysokości i w tak upalnym klimacie. W samo
południe zatrzymujemy się na szlaku na lunch, przygotowany przez
naszego przewodnika. Eduardo okazuje się równie znakomitym
kucharzem, jak nasze panie z kuchni na katamaranie. Po sytym
posiłku ruszamy ścieżką w dół do wiosek. Uwagę
zwracają okoliczne uprawy rolne, położone kaskadowo na stokach
gór. W wioskach kolejna porcja wrażeń. Malownicze domki,
jakby przyklejone do skalnych zboczy, robią niesamowite wrażenie.
Spacer przez wioskę to okazja do przyjrzenia się z bliska
okolicznym mieszkańcom. Mijamy kobiety robiące pranie, mężczyzn
pracujących przy ścinaniu trzciny cukrowej oraz urocze dzieciaki,
które przyjaźnie podbiegają do nas, prosząc o zdjęcie.
W pewnym momencie mijamy ekipę robotników, budującą nowy
odcinek drogi. Zatrzymujemy się w miejscowym sklepiku na
małe zakupy. Po chwili schodzimy do miejsca, gdzie czeka na nas
bus. Trochę zmęczeni, ale pełni wrażeń, jedziemy się na
dziką plażę w okolicach Porto Novo, aby zażyć kąpieli
w oceanie. Fale są dość duże, lecz wspaniale chłodzą po
trudach całodziennej wyprawy. Po kąpieli jedziemy do portu.
W oczekiwaniu na transport na katamaran mamy jeszcze trochę
czasu, aby podziwiać uroki miasteczka i portu. Słońce znów
grzeje niemiłosiernie, lecz mamy głowy pełne wrażeń
z trekkingu, co pozwala zapomnieć o upale. Po powrocie
na katamaran jeszcze chwila kąpieli i skoków do wody.
Zbliża się pora kolacji, z kuchni dochodzą nas wspaniałe
zapachy. Z ogromną przyjemnością zasiadamy przy stołach.
W naszych głowach cały czas pulsują emocje dnia
dzisiejszego. A przecież jutro kolejna porcja wrażeń.
Pozdrawiamy - ekipa AA MEN